|
Blog > Komentarze do wpisu
na dobry początek roku...
Jak zwykle daje o sobie znać moje zdyscyplinowanie - miałam zaglądać tu częściej, ale wychodzi mi to średnio, jak widać...Nie obiecuję, że w nowym roku wiele się w tym zakresie zmieni, ale mimo wszystko staram się być optymistką.
Święta minęły nie wiadomo kiedy i jak, Sylwester mimo naszej wzajemnej niechęci do siebie, okazał się wyjątkowo udany, podsumowań nie zamierzam robić (no, dobrze, jedno zrobiłam niejako automatycznie - w 2010 przeczytałam 72 książki, co samo w sobie nie jest może żadnym powodem do wstydu, ale w moim konkretnym przypadku owszem - zazwyczaj liczba ta przekracza setkę...Tak się jednak dzieje, kiedy intensywne życie towarzyskie pochłania większość czasu normalnie przeznaczonego na lekturę - może w tym roku będę potrafiła jakoś to zrównoważyć, zwłaszcza, że ilość książek, która pojawiła się na moich półkach i czeka w kolejce, sugerowałaby zaprzestanie jakiejkolwiek innej aktywności przez co najmniej kilka najbliższych miesięcy...). Teoretycznie w planach miałam przede wszystkim ograniczenie kupowania, ale po zaledwie 7 dniach jakie zdążyły upłynąć od początku roku już widzę, że jestem kompletnie bez szans, więc nawet nie będę się próbowała oszukiwać - to, czego staram się trzymać od jakiegoś czasu to kupowanie zdroworozsądkowe (w pewnych granicach przynajmniej, jako że te dwa terminy na ogół się wzajemnie wykluczają) - oznacza to, że nie kupuję impulsywnie tego, co mi wpadnie w oko na zasadzie "a może mi się spodoba", tylko poprzestaję na książkach, które naprawdę chcę mieć na własność - i tak jest ich o wiele więcej niż powinno...Staram się też nie kupować powieści figurujących na listach bestsellerów, ani kryminałów (jeśli mam na coś ochotę, to pożyczam z mojej rewelacyjnie zaopatrzonej biblioteki) - w zamian za to mój własny księgozbiór powiększam o tytuły, do których prawdopodobnie kiedyś jeszcze wrócę, lub też o nowe wydania moich ulubionych autorów. I tyle. Może i wydaje się to proste, ale wierzcie mi, że wcale takie nie jest. Książki, które pojawiły się na półkach w ciągu zaledwie kilku ostatnich dni, pewnie niedługo się ujawnią, a póki co przedstawiam to, co dzisiaj przytargałam ze wspomnianej biblioteki. Na wierzchu leży moja własność, w którą zagłębiam się po trochu z tak ogromną przyjemnością, że autentycznie szkoda mi będzie ją skończyć, czyli "Howards End is on the Landing" Susan Hill - cała jest już obklejona małymi karteczkami i notatkami i powiem szczerze, że chociaż jestem pełna podziwu dla autorki za plan wprowadzenia w życie jednego roku czytania wyłącznie tego, co znajduje się na jej własnych półkach, to oczywiście w moim przypadku jest to kompletnie nierealne - nie przy takiej ilości bodźców z zewnątrz (w tym ulubionych blogów książkowych, które są CZYSTYM ZŁEM)... ![]() Poza tym od dołu leżą: - Mons Kallentorf "Ofiara w środku zimy" - bo jak wiele osób z blogowego (pół)światka mam słabość do skandynawskich kryminałów, a szkoda mi miejsca i pieniędzy na kupowanie czegoś, co przeczytam raz, - Kate Summerscale "Podejrzenia Pana Whichera" - to miałam kupić, ale skoro znalazłam w bibliotece, to w zamian mogę sobie przytargać do domu coś innego :) - Johan Theorin "Nocna zamieć" - kolejna część mrocznych opowieści olandzkich - już zresztą rozpoczęta - jak dla mnie klimatyczna i naprawdę wciągająca, - Philippe Delerm "Pierwszy łyk piwa i inne drobne przyjemności" - piwa nie lubię i jakoś mam wątpliwości, czy faktycznie jest to tak urocze, jak wszędzie piszą, no ale cóż - wkrótce sama się przekonam... - Truman Capote "Pośród ścieżek do raju i inne opowiadania" - tego pana chyba przedstawiać nie trzeba. Jako przeciwwaga dla lektur jednorazowych i gatunkowo raczej lekkich, żebym miała o czym myśleć. Jako bonus fragment Koki, jak zwykle żywo zainteresowanej nowymi książkami - a tak naprawdę lekko naburmuszonej, ponieważ do zdjęcia musiałam ją lekko zepchnąć z tej górki, na której już się wygodnie rozlokowała - tak, zdecydowanie jest to kot godny swojej pani... Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, miłe książkowe freaki - jak najwięcej dobrych książek w Waszych rękach i wielu interesujących wpisów na blogach! piątek, 07 stycznia 2011, jeanne_n
TrackBack
Komentarze
2011/01/11 10:05:40
Brzmi przyjemnie, a jakże, piszą też, że twórcy "Amelii" podobno się na tym trochę wzorowali, ale jakoś nie jestem w 100% przekonana, czy to do mnie trafi - na razie skupiłam się na innych pozycjach, a to zostawiam na koniec :)
a za życzenia dziękuję :) 2011/01/12 19:58:20
Troszkę przereklamowane - czytałam po francusku kiedy było na topie i nie za bardzo mnie powaliło. Ściskam Cię Kochana Noworocznie! MJ.
2011/01/12 21:49:32
mag - hello, miło Cię widzieć :)))
też miałam przeczytać w oryginale, ale jakoś mi nie wyszło, więc dopadłam tłumaczenie. też ściskam :) |
hmmm nigdy nie słyszałam o tej jakże ciekawej pozycji Pierwszy łyk piwa i inne drobne przyjemności - przyjemnie to ona brzmi już w tytule:)))