Książkowo - filmowo - muzycznie + inne wariacje
MY MONKEY: jeanne_n@gazeta.pl


MusicPlaylist
Music Playlist at MixPod.com

Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu
Blondynką być...



Na wstępie muszę się przyznać, że nie jestem specjalną fanką MM - zawsze byłam zdania, że ta tleniona blondynka aktorką była średnią (żeby nie powiedzieć wręcz: kiepską), natomiast ciężko byłoby znaleźć kogoś równie fotogenicznego; ta (i inie tylko ta) teza zresztą znajduje potwierdzenie w przeczytanej przeze mnie ostatnio książce (świetnej, notabene) "Marilyn, ostatnie seanse"Michela Schneidera.

Nie jest to (na szczęście!) typowa biografia gwiazdy, na co składa się kilka elementów - przede wszystkim autor (sam będący psychoanalitykiem) skupia się głównie na ciężkim do zdefiniowania, ale z pewnością  mocno toksycznym związku aktorki i jej psychoanalityka, Ralpha/Romeo Greensona; poza tym udało mu się zachować obiektywizm i uniknąć przesady w którąkolwiek stronę - opisując życie Marilyn, opierał się na opublikowanych wcześniej wywiadach, a także nieznanych do tej pory źródłach (takich jak ujawnione kilka lat temu kasety przesłane przed śmiercią przez MM do jej lekarza, czy korespondencja pomiędzy R.G. a Anną Freud) - dzięki temu stworzona (czy też raczej: odtworzona) przez niego historia nabiera wiarygodności i być może dlatego choć czyta się ją jak niezłą powieść, jej wydźwięk jest zdecydowanie tragiczny.

Marilyn wielokrotnie określana jest tutaj jako osobowość skrajnie narcystyczna, ale jednocześnie osoba o bardzo niskim poczuciu własnej wartości - przez całe swoje krótkie życie inni ludzie byli dla niej lustrem, w którym szukała potwierdzenia swojej atrakcyjności, pozwalając im się wykorzystywać i manipulować.

Nie będę tu opisywać jej naprawdę niewesołego życiorysu, bo ten, kto się tą postacią interesuje, już to wszystko wie, a pozostałych pewnie i tak suche fakty nie bardzo by zainteresowały, ale powiem szczerze, że jest to kolejny przykład na to, jak pozornie nieprawdopodobny scenariusz potrafi stworzyć niekiedy samo życie - tak więc, choć jak wspomniałam, stosunek do MM mam raczej obojętny, to książkę Schneidera pochłonęłam niemalże z wypiekami na policzkach, żałując jedynie, że nie ma ona więcej niż 400 stron...
Kolejny plus, a w zasadzie nawet chapeau bas, otrzymuje ode mnie pan Michel za genialnie sportretowany światek Hollywood w latach 40. - 60. ubiegłego wieku, z przewijającymi się w tę i we w tę nazwiskami Clarka Gable'a, Laurence'a Olivier'a, Deana Martina, Franka Sinatry czy też Trumana Capote, Nabokova no i oczywiście Arthura Millera).
piątek, 12 czerwca 2009, jeanne_n

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Iseder, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/06/13 18:24:23
Dzięki za recenzję -- przeważyła szalę, bo zastanawiałam się nad tą książką. Boskie zdjęcie i jakże pasujące do pogody, brak tylko śpiącego kota w tle ;)
-
moja06
2009/06/15 15:54:25
No i od tej książki powinnam zacząć, jeśli chciałam poczytać o MM, a nie ja głupia kupiałm tą cegłę Oates "Blondynka" - straszna książka, męcząca i za dużo w niej zmyślonych opowieści :-/ , jak tylko uda mi się ją zmęczyć sięgnę po powyższa pozycję :-)
-
2009/06/15 16:05:18
Iseder - miło mi :) a kot był jak najbardziej w tle, tyle tylko, że w dalekim ;)

moja06 - ja Oates nie czytałam, a "Ostatnie seanse" wpadły mi w ręce trochę przypadkiem, ale podobały mi się właśnie m.innymi dlatego, że na dobrą sprawę to mogłaby być książka o dowolnej pani X i jej problemach emocjonalnych, a to że jej bohaterką jest MM, dodaje wyłącznie lekkiego "smaczku", ale niekoniecznie zasadniczego sensu. Poza tym mimo różnego rodzaju teorii spiskowych (nadal niewyjaśnionych, notabene), autor nie konfabuluje, tylko opiera się na źródłach.
-
moja06
2009/06/15 21:47:41
No niby Blondynka to też nie jest typowa biografia MM ( a chciałabym w końcu taką znaleźć) ale jakoś za bardzo jak na mój gust Oates spiskuje, za często "wchodzi" MM do łózka i za bardzo "ubarwia" to wszystko, a za mało dostarcza faktów - słowem za dużo fikcji - co równa się NIE POLECAM :-)