Książkowo - filmowo - muzycznie + inne wariacje
MY MONKEY: jeanne_n@gazeta.pl


MusicPlaylist
Music Playlist at MixPod.com

Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu
Nieczuły Fitzgerald


Zupełnie nie wiem czemu, ale sięgając po "Czuła jest noc" Francisa Scotta Fitzgeralda, byłam przekonana, że czeka mnie lekka i przyjemna podróż w przeszłość, coś na kształt kontynuacji "Wielkiego Gatsby'ego", z cudownie sportretowanymi latami 20. ubiegłego wieku i stylowymi postaciami z wyższych sfer. W sumie nie tak bardzo się pomyliłam (no, może pomijając określenia "przyjemna" i "lekka"). Nie spodziewałam się natomiast, że jako swoisty "bonus" otrzymam jeszcze okrutny i bardzo realistyczny portret stopniowego rozkładu miłości i małżeństwa, a także choroby psychicznej.

Nie wiem, na ile historia Dicka i Nicole Diverów została oparta na osobistych doświadczeniach autora (który przez wiele lat zmagał się z chorobą psychiczną swojej ukochanej żony Zeldy, a także z własnym alkoholizmem), ale tak czy inaczej obserwowanie przez trzysta stron jak ta piękna i pozornie idealna para stopniowo się przeobraża, aby ostatecznie stać się dla siebie wyłącznie ciężarem, było naprawdę poruszające. 

Ale ta książka to nie tylko dramat tej dwójki - Fitzgerald genialnie sportretował po raz kolejny przedstawicieli barwnej klasy uprzywilejowanej, a także tych, którzy chcieliby do niej należeć - mamy tu więc i niezrealizowanego pisarza, który wraz z osiągniętym wreszcie przez siebie sukcesem ewoluuje w kierunku napuszonego snobizmu, czy też młodą aktoreczkę, która półświadomie przyczynia się do emocjonalnego zamętu w życiu małżeństwa Diverów.

Oprócz tych wszystkich mniej lub bardziej sympatycznych postaci (dla mnie wieczną zagadką pozostaną słodkie idiotki w rodzaju Rosemary, dla których tracą głowę po kolei wszyscy wydawałoby się inteligentni mężczyźni - w "Wielkim Gatsbym" odpowiednikiem Rosemary była oczywiście Daisy, która wzbudzała we mnie identyczną irytację), mamy także oczywiście klimat swingujących lat 20., a także amerykański stosunek do Europy, który chyba najlepiej oddaje angielski zwrot "love-hate relationship". 

Ja osobiście zdecydowanie większym sentymentem darzę "Wielkiego Gatsby'ego", no właśnie ze względu na tytułową postać :)) Chociaż, tak jak wspomniałam wyżej, nie jestem w stanie pojąć jego uczucia do Daisy (grrr), co nie zmienia jednakże faktu, że samą książkę bardzo lubię. "Czuła jest noc" jak dla mnie była nieco za bardzo "poszatkowana" i miejscami chaotyczna - przeskoki chronologiczne i miejscowe trochę mnie drażniły, podobnie jak bezlitosne odzieranie przez autora po kolei każdej z postaci z cech, które na początku sprawiły, że je polubiłam - w efekcie tego pod koniec było mi już w zasadzie wszystko jedno, co się z kim stanie, bo nawet uroczy Dick przeistoczył się w kogoś, kim chciałoby się co najwyżej szarpnąć żeby się opamiętał. Tak czy owak miło było dać się wchłonąć przez "pełnokrwistą" powieść, jakich dzisiaj zdecydowanie mi brakuje...

 

piątek, 22 maja 2009, jeanne_n

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/06/17 12:44:36
o, z pewnością to nie jest lekka książka...czytałam ją ale tak dawno temu, że teraz praktycznie pewnie mogłabym sięgnąć po nią ponownie..