Książkowo - filmowo - muzycznie + inne wariacje
MY MONKEY: jeanne_n@gazeta.pl


MusicPlaylist
Music Playlist at MixPod.com

Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu
Holly Dżi & Me

breakfast

 

Sobota zaczęła się całkiem przyjemnie, jako że śniadałam dziś u Tiffany'ego, w towarzystwie Holly G. 
 
Przeczucie mnie nie myliło podpowiadając, że to niepozorne opowiadanko mnie zauroczy, podobnie zresztą jak wiadomy film z wiadomo kim w roli głównej...Trochę żałuję tylko, że u pana Capote nie było happy-endu, a słynna scena z pocałunkiem w deszczu to jedynie wymysł scenarzysty, no ale cóż - książka zakończyła się bardziej życiowo, no bo komu niby zdarzają się takie filmowe zakończenia? Poza tym w sumie chyba i tak nie spodziewałam się po autorze "Z zimną krwią" zakończenia w stylu "i żyli długo i szczęśliwie"...

Z ciekawostek a'propos ekranizacji, to przypomniało mi się jeszcze jak czytałam gdzieś, że Truman Capote podobno koniecznie chciał obsadzić w roli Holly Marilyn Monroe - mimo całej mojej sympatii w stosunku do tej pani, cieszę się z całego serca, że agent zdołał jej to wyperswadować, bo niewątpliwie film, który by powstał, byłby całkiem innnym filmem niż ten, który znamy i kochamy, a moja ulubiona bohaterka utraciłaby cały swój niewinny wdzięk, który dla mnie trzyma całą historię w tzw. kupie...

 No to żeby utrzymać się w klimacie:

 

 

sobota, 30 sierpnia 2008, jeanne_n

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
chihiro2
2008/09/05 15:06:47
Bylam przez dlugi czas absolutnie zakochana w Audrey i widzialam niemal kazdy film z nia, mialam takze o niej az 13 ksiazek! "Sniadanie u Tiffany'ego" najpierw obejrzalam - zreszta do dzis jest to jeden z moich ulubionych filmow - a dopiero potem przeczytalam opowiadanie. Film uwazam za lepszy, ale opowiadanie za blizsze zyciu, jak napisalas. Marilyn mi tu takze nie pasuje, za wulgarny ma wyglad i brak jej tej swiezosci, wdzieku i niewinnosci, ktore emanowaly z Audrey.
-
2008/09/05 21:15:17
No, ja uwielbiam "Śniadanie...", a zaraz potem "Rzymskie wakacje" - w ogóle już dawno stwierdziłam, że jak patrzę na Audrey Hepburn na ekranie, to od razu mi się jakoś poprawia humor (i odechciewa jeść ;))
-
chihiro2
2008/09/08 21:58:45
Tez bardzo lubie "Rzymskie wakacje", ale moja hierarchia wyglada tak:
1. "Sniadanie u Tiffany'ego"
2. "Dwoje na drodze"
3. "Rzymskie wakacje"
Teraz jak widze gdzies czasem fragmenty filmow z nia wydaje mi sie strasznie sztuczna i egzaltowana, ale tak kiedys grano - nie bylo takiej naturalnosci na ekranie, jakiej wymaga sie teraz. Aktor mial grac, a nie zachowywac sie naturalnie.
Co do tego braku ochoty na jedzenie jak sie patrzy na Audrey - zgadzam sie zupelnie! Ona byla tak szczupla i plaska, ze az wklesla. No ale zawsze miala problemy zoladkowe i z jelitami, stad malo jadla, no i zmarla na raka jelita stosunkowo mlodo.